Czym jest matched betting?

Dosłowne tłumaczenie to „dopasowane zakłady” i właśnie na dopasowaniu zakładów opiera się cały system. Po kolei; chodzi o zakłady sportowe, a dopasować trzeba kurs u bukmachera i kurs przeciwny na londyńskiej giełdzie zakładów sportowych. Brzmi skomplikowanie? Możliwe, ale w rzeczywistości skomplikowane nie jest.

Matched bettingu nie wymyśliłem oczywiście ja. Ja tylko korzystam z jego dobrodziejstw. Słyszałem o nim, czytałem, a dokładnie jak zarobić, dowiedziałem się ze strony wejdzie.pl. Po prawie rocznym zajmowaniu się tą specyficzną grą, autorzy wejdzie.pl zaproponowali mi prowadzenie bloga, bo wg nich mam umiejętność klarownego tłumaczenia i potrafię obrazowo przedstawić, o co w całym przedsięwzięciu chodzi. Skąd wysnuli takie przekonanie, pozostanie dla mnie tajemnicą.

Matched Betting powstał w Anglii, gdzie swoje siedziby mają największe giełdy zakładów sportowych; BetFair i Smarkets i właśnie na Wyspach Brytyjskich jest najbardziej popularny. To giełdy zakładów umożliwiają obstawianie bez strat. Bez strat, to jeszcze nie zysk. To prawda, bezpośrednio na samym obstawianiu, w tej formie, zarabia się bardzo rzadko, a częściej trochę traci. „Traci?! Miałeś mówić, jak zarobić!”. Jakbym to słyszał. Zarabia się na bonusach, które dostaje się od bukmacherów. Dlaczego bukmacherzy je dają? Proste – żeby zachęcić do grania! Konkurencja na rynku zakładów sportowych jest olbrzymia, firm bukmacherskich mnóstwo, więc klientów trzeba przyciągnąć. Typowa promocja dla nowych graczy wygląda następująco; wpłać na swoje konto (u bukmachera) 200 zł/40 £/50 €, a my (znowu bukmacher) podwoimy twój depozyt i możesz zagrać za 400/80/100. „Co za frajerzy, wpłacę forsę, oni podwoją te pieniądze, a ja wszystko wypłacę”. Nie wypłacisz tak łatwo, a uważanie firmy bukmacherskiej za bandę frajerów może skończyć się nieciekawie dla twoich finansów. Żeby wypłacić pieniądze, trzeba najpierw nimi zagrać. Zwykle za kwotę ponad dziesięciokrotnie przewyższającą przyznany bonus. Sporo, ale nie zupełnie, bo stawia się kilka razy te same pieniądze – w przypadku wygranej, pieniądze wracają z nawiązką. A jeśli przegramy u bukmachera wszystko, zanim zrobimy obrót, to zwykle jeszcze lepiej dla nas. Tak, dobrze napisałem. Przegrana u bukmachera to najlepszy scenariusz dla gracza takiego jak ja. Im szybciej przegram, tym więcej zarobię. „No, faceta kompletnie pokopało, po co ja czytałem te idiotyzmy, tylko czas straciłem.” Nie. Przegrana u bukmachera, oznacza wygraną na giełdzie. Czyli wirtualny bonus 200/40/50 zmienia się w realne pieniądze w portfelu gracza. Jak to zrobić? To właśnie zamierzam pokazać w kolejnych wpisach.

Wiktor Semper

Podyskutuj o blogu na Facebook.