Obróćmy się, czyli czym jest rollover

W jednym z pierwszych wpisów wspomniałem, że aby wypłacić bonusowe pieniądze od bukmachera, trzeba najpierw nimi kilkukrotnie zagrać. W ten sposób bukmacher ma spore szanse odzyskać bonus, bo liczy na naszą przegraną. My też na nią liczymy, ale w praktyce, przegrać jest tylko trochę łatwiej, niż wygrać. Bukmacher chciałby również, abyśmy zasmakowali w hazardzie i zostali z nim na dłużej. W jego wizji, przegrali więcej. Jeśli będzie nas zachęcał, np. sensownymi zakładami bez ryzyka, to zostaniemy, jeśli liczy tylko na nasze przywiązanie, przeliczy się.

Nie zamierzałem rozwijać tematu obrotu, ponieważ sprawa wydawała mi się oczywista. Jednak po pytaniach kierowanych do Wejdzie.pl, widzę że miałem rację; wydawało mi się. Momentami będzie trochę łopatologicznie, ale obserwuję, że tym razem jest to chyba konieczne.

Obrót (w języku Szekspira ‘rollover’) nie jest kwestią tak drastyczną, jak ilustracja z Volvo, ani tak hecną, jak turlające się pieski. Po prostu, zdarza się, że jest koniecznością. Obrót się robi i tyle.

Bonus dostaje się zwykle automatycznie (‘zwykle’, nie oznacza ‘zawsze’), po pierwszej wpłacie lub ewentualnie po pierwszym zakładzie. Tylko raz spotkałem się z promocją, gdzie najpierw trzeba było trochę pograć, żeby otrzymać bonus. Ale w tym wypadku, można było go od razu wypłacić, bez żadnych dodatkowych warunków.

Bonus stawiamy po kursie dającym spore prawdopodobieństwo przegranej, czyli 4 lub więcej, dzięki czemu możemy skończyć ofertę szybko i bez obrotu. Albo po mniejszym kursie, jeśli nie dysponujemy wystarczającymi środkami na giełdzie. Jednak w przypadku wygranej u bukmachera i tak będą potrzebne pieniądze na koncie giełdowym. Niestety, nie ma takiego kursu, który gwarantuje przegraną. Moje największe niepowodzenie do tej pory, to pewna przegrana przy kursie 11, która zmieniła się w nieoczekiwaną wygraną. Cieszyłbym się, gdyby nie sporo kosztująca kontra na Smarkets.

Jeżeli warunki promocji mówią o obrocie np.  x8, a kwota bonusu to np. 200 PLN/GBP/EUR, oznacza to, że trzeba postawić za 1600. Jednorazowo lub w częściach. Jeśli u bukmachera mamy np. 600, to oczywistem jest, że w częściach. Rzecz jasna w przypadku, gdy nie uda nam się wcześniej szczęśliwie przegrać. Teraz proszę o chwilę skupienia, żeby podobne pytania do Wejdzie.pl już się nie powtarzały… jak już przegramy wszystko i stan naszych finansów u bukmachera to 0,00 (słownie zeerrroo), zakończyliśmy zabawę. Nie, nie ma potrzeby, aby znowu coś wpłacać na konto u bukmachera (jeden wyjątek, o którym pisałem dwa akapity wyżej), aby zakończyć obrót. Dodatkowo, by już rozwiać wszelkie wątpliwości; jeśli coś się wygra, ale potem wszystko dziarsko przerżnie, zanim zakończy się obrót, to oferta też jest skończona. Zarobiliśmy, może zacząć kolejną promocję lub wypić piwo. ‘Lub’ nie ‘i’. Nigdy nie należy obstawiać, nawet po śladowych ilościach alkoholu, bo prawdopodobieństwo pomyłki, a w rezultacie straty, wzrasta. Nie przynudzam, tylko wiem, jak się sprawy mogą wyglądać.

Być może, ktoś przytomny, zadał sobie pytanie, dlaczego starać się przegrać, a nie wykonać obrót, żeby wypłacić od bukmachera. Powodów jest kilka. Pierwszy to czas – jak napisałem wyżej, koniec oferty oznacza, że można wziąć się za następną. Drugi to zysk – na każdym zakładzie zwykle traci się niewielką kwotę. Dobrze jest, jeśli straci się mniej, niż więcej razy. Trzeci to bycie przegrywem w oczach bukmachera. Bukmacherzy lubią przegrywających, bo na nich zarabiają. Komuś kto oskubał ich na spore pieniądze, kolejnego bonusu raczej nie dadzą, prędzej zamkną konto. Czwarty – trzeba zaangażować większe środki (tak, szmal) w obrót, niż w szybką przegraną.

Następnym razem postaram się rozpisać łopatologicznie ofertę BetClic, żeby wszystko co jest już jasne, naświetlić dodatkowym światłem, dzięki czemu może uda się ograniczyć specyficzne pytania do Wejdzie.pl. Nigdy nie byłem biegły w łopatologii, więc kolejny wpis, pojawi się zapewne później, niż zwykle. Ufam, że moi wierni czytelnicy, którzy licznie komentują bloga, jakoś przetrwają te kilka dni bez wpisu.

Już dawno zauważyłem wyraźne oczekiwania, że przez pierwsze oferty ktoś poprowadzi Was za rękę. Tym kimś jestem ja, więc sugeruję wreszcie się zainteresować, albo przestać zrzędzić.

Wiktor Semper